Wybierz Strona

SR**** W BANIE

utworzone przez | Dom, Ekologia, Ekonomia | 1 komentarz

Pieluchy wielorazowe czy jednorazowe?

źródło: Modern Natural Baby

Pojadę argumentem z kwarantanny – w tym czasie nie wyobrażam sobie innego sposobu niż pieluchy wielorazowe. Ilości pieluch, jakie zużywa młodszy syn, są przerażające. Jak pomyślę, że gdybym teraz miała się martwić, że co parę dni sporą część czasu trzeba będzie poświęcić na stanie w kolejce – narażając swoje zdrowie, by kupić paczkę jednorazówek – to jestem tym bardziej wdzięczna, że wspólnie z mężem zdecydowaliśmy się na pieluchowanie wielorazowe. Wcześniej wyglądało to tak, że w obrocie były głównie wielorazówki, ale na spacery, na niektóre noce czy wyjścia z domu wspieraliśmy się jednorazówkami – ot tak, dla wygody. Teraz w domu są tylko wielorazówki. Wygodę za to zapewniła nam suszarka bębnowa, którą ostanio dostaliśmy od mojej mamy w prezencie.

Trzeba prać, trzeba suszyć – i to dość często, nieraz co dzień czy co dwa dni. W zależności też od małego sikacza. Ale przynajmniej mam pewność, że mi nie zabraknie i że nie dokładam się do wzrostu śmieci. A moje dziecko nie jest narażone na chemikalia, jakie zawiera jednorazowa pieluszka. Zastanawiałeś się kiedyś, czemu na opakowaniu pieluch jednorazowych nie ma podanego składu? Intrygujące, prawda?

Używanie pieluch wielorazowych dzisiaj nie przypomina specjalnie pieluchowania w czasach naszych mam. Byłoby dziwne, gdyby większość rzeczy zmieniała się z biegiem czasu, a akurat pieluchy wielorazowe zostały takie same. Rynek oferuje dziś przeróżne wzory, rodzaje, materiały i rozmiary. Nie trzeba już gotować pieluch w garnkach czy prasować tetr. Są pralki, które mają opcję prania w wysokiej temperaturze. Istnieje też specjalny odkażacz, który można zakupić i dorzucić do prania w celu zniszczenia bakterii nawet w 40°C.  Co prawda naszym mamom nadal ciężko zrozumieć, czemu tetra jest nie wyprasowana… Ale cóż, wszystkim się nie dogodzi ? (prasowało się po to, by wysoka temperatura zabiła to, co się w tej pieluszce złego mogło zebrać).

Jest tak dużo rodzajów pieluch i metod ich stosowania, że na początku można się w tym zagubić. Ale na szczęście są miejsca, w których można zapoznać się z potrzebnymi informacjami – polecam chociażby blogi liseko.pl albo pieluszkiwielorazowe.com.pl. Warto też poszukać na YouTubie, materiałów jest sporo.

Nam najbardziej odpowiada system: otulacz wełniany plus tetra, na noc – formowanka, a jak formowanka to najfajniej do tego wełniane gatki. Mamy też zestaw tak zwanych kieszonek z pullem, które jednak kupiliśmy z myślą o Babci, która zostawała ze starszym, gdy ja chodziłam do pracy.

WEŁNA?! Nie za gorąco w niej dziecku?!

Nie wiem czy wiesz, ale wełna zimą ogrzewa, a latem chłodzi. A więcej na jej temat przeczytasz chociażby tutaj:

Czy to wszystko jest trudne? Z opisu może tak. Czy polecam? Jak najbardziej. Warto – w miarę swoich sił i możliwości – wprowadzać pieluchy wielorazowe do swojego życia.

Teraz doceniam to jeszcze bardziej. Nawet sobie myślę, że to niezły luksus, nie musieć stać w kolejce po jednorazówki

Plusy

* Wydajemy mniej pieniędzy na pieluchy – mimo że za pierwszym razem trzeba zainwestować nieco więcej niż przy jednej paczce jednorazówek. 

* Takie pieluchowanie jest zdrowsze.

* Nie stoimy w kolejce, co w dobie koronawirusa jest dużym plusem.

*Jeśli ma się suszarkę bębnową, to już jest w ogóle totalnie wygodne! Wrzucam do pralki, ona sobie pierze, wstawiam do suszarki – i gotowe. Zostaje tylko włożyć do naszych koszy i zakładać na wielopupki.

* Mamy mniej śmieci do wyrzucania.

* Dziecko szybciej nabiera chęci, by nauczyć się korzystania z nocnika.

* Aspekt ekologiczny

* Rzadziej pojawiają się odparzenia – zdarzają się czasem, ale wiążą się głównie z przeżywaniem przez dziecko wyrzynania zębów czy choroby, mogą też wynikać z podrażnienia skóry nieodpowiednim proszkiem, jeżeli dziecko jest na to wrażliwe. 

kliknij aby powiększyć grafikę

Powyższe grafiki są autorstwa Magabi – sklep z pieluszkami wielorazowymi. 

Minusy

* Pranie – jeżeli ktoś nie lubi tego robić.

* Składanie – jeżeli ktoś nie lubi tego robić.

* Ogarnięcie, jaki rodzaj do czego.

* Lanolinowanie wełny – niektórych może zniechęcać. Ja nie umiem tego robić, ale wełna to najlepszy dla nas sposób pieluchowania, więc pomaga mi w tym moja koleżanka, Ola. Plus jest taki, że lanolinowanie robi się raz na jakiś czas – a jak zrobi to Ola, to i na pół roku wystarczy!

* Nie ma odpoczynku od szumu pralki.

* Konieczne częstsze zmiany pieluch.

* Przecieki przy nieodpowiednim założeniu – ale to się nam zdarzało również przy jednorazówkach

 

To są nasze osobiste obserwacje i spostrzeżenia. Chcesz dowiedzieć się więcej? Stron i artykułów poświęconych temu tematowi jest naprawdę sporo.

 

P.S. Jeżeli jesteś zainteresowany tematem, to obecnie trwa tydzień pieluchy wielorazowej – więcej informacji można znaleźć na facebooku

 https://www.facebook.com/TPWPolska/

1 komentarz

  1. Avatar

    My ostatnio zrezygnowaliśmy z tetry i jedziemy na formowankach i wkładach. A tetry prasowałam by zmiękczyć i utrwalić złożenie. Ale lubiłam to robić – zawsze włączałam sobie jakiś serial ?

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

WYJUSTOWANI

WYJUSTOWANI

Wyjustuj z nami i znajdź coś dla siebie.

Będziemy tu zapewne poruszać sporo rozmaitych tematów, naszym odwiecznym problemem jest mnogość zainteresowań, która utrudnia nam wybieranie co tak naprawdę  chcielibyśmy w życiu robić. Może pomoże nam w tym ten blog?

Jesteśmy już rodzinką 2+2. Choć można też napisać, że 3+1, bo w domu trzech chłopów I ona jedna!

Pin It on Pinterest

Share This