SZEWC BEZ BUTÓW CHODZI

utworzone przez | Hobby | 2 Komentarze

Jakby się zastanowić nad tym powiedzeniem, to można uznać, że trochę tak jest w naszym przypadku.

Uwaga, kolejna blogerka się “sprzedała”, nadchodzi reklama:

mam bardzo zdolnego męża i w tym tekście chcę dokonać promocji jego samego. I pokażę, że aktualna wersja znanego porzekadła może brzmieć:

SZEWC bez STRONY chodzi

Mateusz już od lat hobbystycznie interesuje się grafiką, tworzeniem stron internetowych. Zawsze podziwiam go za determinację, jaką ma w sobie do tego. Wyszukuje różne trendy, wie, co wypada, a co nie w dziedzinie internetu, projektowania, grafiki itp. (Pewnie nawet coś już pomyliłam w słownictwie – ja nie znam technik, działam na czuja). Nieraz zdarzało się, że wchodziliśmy na czyjąś stronę i słyszałam „nie, no tak się nie robi, aż mam ochotę im to poprawić, ta strona mogłaby wyglądać lepiej”. Albo widzi jakieś logo i stwierdza: „nie łączy się tych kolorów, bo…” i daje porządne uzasadnienie, dlaczego pewne kolory mają duże znaczenie, a inne mniej.

Dlaczego więc nie zacznie robić zarobkowo tego, co lubi?

No właśnie. To mogę też przełożyć na siebie, bo mam dużo pasji, które mogłabym realizować i w ten sposób się utrzymywać, a nadal tego nie robię. Za tym kryje się często brak odwagi przed skokiem na głęboką wodę i założeniem własnej działalności. A często jest to związane z tym, że nie umiemy wycenić swojej pracy (albo nie umiemy docenić czyjeś pracy).

Ostatnio nawet mieliśmy takie przemyślenie, że często nie wiemy, dlaczego dana usługa kosztuje tyle i tyle, bo zwyczajnie się na tym nie znamy i nie wiemy, jak dużo jest innych ukrytych kosztów. Mam też swoją osobista teorię – może trochę odważną – oboje wzrastaliśmy w środowisku, w którym cenna była służba. Bezinteresowność. Jednak czy bezinteresowność i służba wykluczają umiejętność odpowiedniego wycenienia swoich umiejętności i czasu? Odpowiedniego szacunku dla pracy, za którą należy się odpowiednia zapłata – także dla pracy wykonywanej przez siebie?

(Mała dygresja. Właśnie siedzimy w pokoju, mąż nie wie, co piszę.

I mówi do mnie: Zastanawiałaś się kiedyś, czy znane osoby chodzą na castingi do reklam na przykład? Komisja siedzi, ogląda, a na korytarzu siedzi Maleńczuk. Nagle wchodzi i mówi, no w końcu, czekaliśmy na kogoś znanego!

Ja: Myślę, że raczej wygląda to tak. Tworzą reklamę, mają jakiś budżet i w tym budżecie albo jest wynagrodzenie dla znanej osoby, albo robią casting dla Kowalskiego).

Parę miesięcy temu brałam udział w kursie na Wedding Planerkę, prowadzonym przez Agnieszkę Kudelę  z Wytwórni ŚlubówNie spodziewałam się, że czterodniowy kurs może mi tak bardzo otworzyć oczy w kwestii wyceniania swojej pracy. W końcu jechałam tam z myślą, że nauczę się po prostu od kuchni, jak organizować śluby i wesela. A wyjechałam ze znacznie szerszą wiedzą! Otworzyło mi to też oczy na wykonywanie pewnych usług „po kosztach” ze względu na bliższe znajomości – i to, ile krzywdy, wbrew pozorom, może to wyrządzić nam samym. Te 4 dni były dla mnie naprawdę odkrywcze, nie tylko pod względem tematyki ślubnej. To był kurs, który pomógł mi też odważnie dokonać pewnych zmian w swoim życiu, spojrzeć na pewne rzeczy z innej perspektywy.

Ale do meritum.

Przecież miał to być post SPONSOROWANY,

bo ja tu planuję zareklamować i zachwalać swojego własnego, osobistego męża!

Poniżej strony intenetowe oraz projekty graficzne, które stworzył najlepszy projektant, jakiego znam – Mateusz Just. Jeżeli któraś z tych realizacji przypadła Ci do gustu i chcesz skorzystać z jego usług – JUST CONTACT HIM!

Mąż chciał dodać, że nie ze wszystkich projektów jest zadowolony – ale cóż, “klient nasz pan!”. Bądź jak to mówi moja Siostra “nie można mieć wszystkiego”.

Może czasem warto zaufać specjaliście, tak jak w przypadku projektu mojej suknii ślubnej?

http://jednocialo.com/

http://www.panbike.pl/

https://nowaewangelizacja.org/

http://tymoteusz.org.pl/

https://www.przystanekjezus.pl/

Powyższe strony są tylko zbudowane przez Mateusza, ich moderacja nie jest już zależna od niego.

I oczywiście:
https://wyjustowani.pl/

Loga:

               

Plakaty:

 

Oczywiście, jak zapowiadałam we wstępie, osobista strona Mateusza, wciąż jest w trakcie tworzenia (w wolnych chwilach), ale spokojnie można skontaktować się z nim za pośrednictwem Wyjustowanych 😊

2 komentarze

  1. GOŚĆ

    O, jakie fajne kaloszki!

    Odpowiedz
    • Sylwia

      Sama bym takie sobie kupiła, gdyby były w sprzedaży dla dorosłych!

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Justletter

Jeżeli chcesz się zapisać prosimy o podanie swojego adresu email:

WYJUSTOWANI

WYJUSTOWANI

Wyjustuj z nami i znajdź coś dla siebie.

Będziemy tu zapewne poruszać sporo rozmaitych tematów, naszym odwiecznym problemem jest mnogość zainteresowań, która utrudnia nam wybieranie co tak naprawdę  chcielibyśmy w życiu robić. Może pomoże nam w tym ten blog?

Jesteśmy już rodzinką 2+2. Choć można też napisać, że 3+1, bo w domu trzech chłopów I ona jedna!

Pin It on Pinterest

Share This